facebook instagram
CONTACT ✉ Jointy&Croissanty

Obserwuje

czwartek, 2 kwietnia 2026

w górach: Połonina Wetlińska i Smerek


Kolejna, długa i zupełnie nieplanowana przerwa w blogowaniu mam nadzieję, że już za mną. Bardzo nie lubię zimy, a ta była dla mnie wyjątkowo męcząca. Właściwie poza pracą, bieganiem, czytaniem książek i oglądaniem filmów nie miałam energii na nic więcej. Nazbierało się więc sporo zaległości, które w końcu chcę tu nadrobić.

Zaczynam od zdjęć z naszego jednodniowego wypadu w Bieszczady w połowie listopada ubiegłego roku. W jesiennej odsłonie są jeszcze bardziej dzikie, surowe i nieco melancholijne. Ludzi jest zdecydowanie mniej, nawet w tych bardziej popularnych miejscach, co tylko potęguje wrażenie przestrzeni i spokoju.

Wybraliśmy się na Połoninę Wetlińską szlakiem z Wetliny, a na koniec skusił nas jeszcze Smerek, który w bonusie dał nam widok na Tatry.













Ponoć widoczność Tatr ze Smereka (to ok. 170 km w linii prostej) zdarza się rzadko i wymaga specyficznych warunków. Nam akurat tego dnia udało się zaobserwować słowacką część Tatr Wysokich, przypuszczalnie na zdjęciu widać m.in. Łomnicę.



Panorama Połoniny Wetlińskiej - m.in. Szare Berdo, Przełęcz Mieczysława Orłowicza, Osadzki Wierch. Na dalszym planie po prawej stronie masyw Połoniny Caryńskiej. 



Widok z tarasu Chatki Puchatka



Cała trasa to około 24,5 km przyjemnej wędrówki. 

środa, 31 grudnia 2025

burgund i czerń

Kolejny zaległy, jesienny post i moje ulubione kolory na chłodniejsze dni. Wełniany sweter w połączeniu z klasyczną czarną spódnicą z wysokim stanem to mój jesienno-zimowy uniform (oczywiście noszony pod płaszczem lub kurtką).

Korzystając z okazji, życzę Wam w nowym roku przede wszystkim zdrowia, spokoju i szczęścia na co dzień. Niech nadchodzące miesiące przyniosą dużo dobrych chwil, pozytywnej energii i powodów do uśmiechu.







piątek, 19 grudnia 2025

burgund

Zaległy jesienny zestaw z końcówki października, który doskonale odzwierciedla moje upodobanie do monochromatycznych zestawień. Tym razem prawie jednokolorowe, bo torebka, buty i okulary jednak trochę się odcinają. 








czwartek, 11 grudnia 2025

wakacyjne migawki - Morze Czarne

Kilka kadrów z naszych spacerów po plażach w okolicach Nesebyru oraz kolejna letnia stylówka. To, co najbardziej zauroczyło nas w Bułgarii, to bez wątpienia krajobrazy - zarówno górskie (relacja tutaj), jak i nadmorskie. Wybrzeże w okolicach Nesebyru zachwyca zróżnicowaną linią brzegową: znajdziemy tu szerokie, piaszczyste plaże, ale też odcinki z niskimi klifami zbudowanymi z jasnych skał. Nie przepadamy za klasycznym plażowaniem, za to uwielbiamy długie spacery wzdłuż morza, więc dla nas było idealnie.


















niedziela, 7 grudnia 2025

w górach: wakacyjne migawki - Wichren

Góry były istotnym punktem naszej podróży do Bułgarii. Pomysł, żeby zwiedzić tę część Półwyspu Bałkańskiego pojawił się jakieś dwa lata temu. Początkowo podchodziłam do niego dość sceptycznie. Zupełnie nie spodziewałam się, że bułgarskie wybrzeże, Nesebyr (relacja w tym poście), Sofia i Warna zachwycą mnie tak bardzo. Podczas rozmowy o tym, dlaczego niespecjalnie interesuje mnie ten kierunek, mąż rzucił: „Sprawdź, jakie tam są piękne góry, na pewno zmienisz zdanie i będziesz chciała się tam wybrać.” Z ciekawości zaczęłam przeglądać różne strony i szybko okazało się, że Bułgaria naprawdę górami stoi. Spośród wszystkich pasm najbardziej zachwycił mnie na zdjęciach właśnie Piryn.

W tym roku wybraliśmy więc Bułgarię, a plan na ten odcinek trasy wydawał się wręcz oczywisty: najpierw zwiedzamy Sofię, a następnego dnia o świcie ruszamy do Banska - miasta leżącego u podnóża gór Piryn. Stamtąd mamy zamiar udać się na jeden ze szlaków prowadzących na Wichren (2914 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Pirynu, drugi co do wysokości w całej Bułgarii i trzeci na Półwyspie Bałkańskim.


Widok na Wichren z przełęczy Premkata



Północna ściana Wichrenu prezentuje się spektakularnie. To masywna, niemal pionowa skalna ściana, która wyrasta ponad liczne rumowiska. W zacienionych zagłębieniach przez większą część roku utrzymują się płaty starego śniegu.



Startujemy spod Schroniska Wichren. Początkowo wędrujemy po prostu pod górę. Mimo upału wszystko przebiega dość sprawnie, a widoki robią się coraz ciekawsze. Docieramy do przełęczy Premkata, jest nieco chłodniej, co jest dla nas i czekolady w plecaku wybawieniem. 



Z prawej strony widać Kuteło (2908 m n.p.m.), który z tej strony wygląda dość łagodnie.



My udajemy się w lewo.
 


W tym miejscu szlak zaczyna nabierać typowo wysokogórskiego charakteru - robi się bardziej skalisty, stromy, a miejscami pojawiają się spore ekspozycje. To właśnie od tego momentu czujemy największą ekscytację i solidny zastrzyk adrenaliny.










Docieramy na wierzchołek Wichren, z którego możemy podziwiać m.in. Kuteło, grań Konczeto i Banski Suchodoł.




Rozpościerające się dookoła panoramy zapierają dech w piersiach. My delektujemy się gorącą kawą z termosu i gorzką czekoladą (która dotarła na szczyt w odpowiedniej konsystencji). Staramy się chłonąć każdą chwilę. Jest idealnie. Po jakimś czasie ruszamy w dół tym samym szlakiem.







Jeszcze jedno spojrzenie na tą imponującą ścianę skalną. Już wiem, że Wichren i cały Piryn wkradły się w moje myśli i zostaną tam na długo.